Panama
 

 

Literka T przy dniu znaczy relacje Tomka

Literka B i pochylony tekst - Beaty


31 maja Taboga

Pokład prawie skończony, wygląda że za 2-3 dni wrócimy na kotwice do Panamy.

Wyspa Taboga pachnie przecudownie, korzenno – kwitnąco, szkoda że nie można zrobić zdjęcia zapachom...
Tylko że jakoś nie ma tu ryb, Tomek od kilku dni próbuje coś złapać... i nic z tego nie wychodzi, zdesperowany, postanowił zbudować siatkę i zostawić ją na noc wzdłuż jachtu.
Mam nadzieję że zanim wrócimy do Las Brisas, będziemy mieli małą ucztę rybną...

Tomek wymienił dwa okna na nowe, kiedyś, gdy przygotowywał Lukę do swojego rejsu, sknocił coś przy montowaniu, i lexan popękał w kilku miejscach wokół śrub, reszta okien zmatowiała i świata przez nie nie widać, słońce i morska woda spowodowały że mają mleczny kolor.
Kiedyś szukałam na necie informacji jak doczyścić okna z lexanu, okazało się że zwykłą pastą do zębów i wodą.
Wypróbowałam, proces bardzo czasochłonny i pracochłonny, okna trzeba naprawdę długo polerować pastą i często polewać wodą, ale efekty są.
Tomek obiecał że zmontuje mi małą elektryczną polerkę, może wtedy doczyszczanie okien pójdzie szybciej...


26 maja

Przenieśliśmy się na kotwicowisko oddalone 12 mil od Panamy, przy wyspie Taboga.
Właśnie skończył się nam crusing permit, tzn. pozwolenie na żeglowanie po wodach Panamy, i nie mamy zamiaru go odnawiać, planujemy się odprawić i niedługo odpłynąć. Do tego nowy minister zdrowia zarządził przymusowe szczepienia żeglarzy odwiedzających Panamę, na co już w ogóle nie przejawiamy ochoty, mamy własną teorie na temat niekoniecznych szczepień, które z zasady osłabiają system odpornościowy.
A na kotwicowisku Las Brisas kontrola kapitanatu portu z inspektorem zdrowia. Sprawdzają wcielanie w życie nowego zarządzenia, pewnie za kilka dni się znudzą.

Tomek kończy pokład na rufie, potem jeszcze jakieś 2 tygodnie na sprawdzenie naszej elektroniki, naprawienie lodówki i zapasowego radaru, wymianę kilku świateł wewnątrz jachtu na LED, itp. drobiazgi.
Ostatnio byliśmy u znajomego Austriaka, który na swoim jachcie ma założone żarówki LED nowej generacji – Sensibulb, żarówki te nie są wrażliwe na zmianę napięcia np. podczas ładowania baterii, mają wbudowany regulator napięcia, co zdecydowanie wydłuża ich żywotność.
Sensibulb - nie są tanie, jedna żarówka z dwoma bardzo małymi LED’ami kosztuje około $40, ale te dwie maleńkie LED'y Sensibulb, dają tyle światła ile 10 „tradycyjnych” LED.
Poczytałam o nich na anglojęzycznych żeglarskich forach internetowych i opinia żeglarzy jest jednoznaczna – pięć gwiazdek.

Porządkuję teraz kabinę dziobową, trzymamy w niej ubrania, których w tym klimacie nie używamy, czyli odzież zimową.
Odkryłam że grube worki foliowe, które dają się szczelnie zamknąć i z których można wyciągnąć odkurzaczem powietrze (vacuum bags), są rewelacyjne na jachcie, punkt pierwszy - chronią odzież przed wilgocią, po drugie, po odessaniu powietrza z takiego worka, ciuchy zajmują mało miejsca...

 


20 maja


Zaczęła się pora deszczowa, dziś utknęłam w mieście na połowę dnia, lało i lało...
Na ulicach woda przelewała się rzeką po kostki, i nie można jej było ominąć.
W końcu zrezygnowałam z oczekiwania na koniec ulewy i wróciłam na jacht przemoczona.
Tomek musi się „sprężać” z odnawianiem pokładu, jeszcze trochę i zacznie tu naprawdę lać...

 


19 maja


W Panamie sezon na ananasy i avocado.
Za dolara można kupić 2-3 ananasy, albo 3-4 avocado.
My objadamy się ostatnio owocami avocado, najbardziej smakuje nam w postaci pasty (guacamole), rozgniata się super dojrzałe owoce widelcem (mniej dojrzałe można pokroić, my preferujemy te bardzo dojrzałe) dodaje drobno posiekaną czerwoną cebulę, czosnek, pomidora (tylko miąższ - bez „wodnistej” części), kolendrę, opcjonalnie cumin (kmin rzymski) i papryczkę chilli, sól i sok z cytryny do smaku.
Tak przygotowana pasta nadaje się świetnie do chips'ów, sałaty, a także jako dodatek do mięsa.
Ponadto avocado jest bardzo zdrowe, zawiera ponad dwadzieścia witamin i minerałów, obniża „zły” cholesterol, podwyższa „dobry”, oraz działa pozytywnie na skóre i włosy.
Tomkowi na włosy pewnie już nie pomogą ... ale się nimi zajada...


18 maja


Jim,nasz znajomy Anglik wystawił na sprzedaż swoją pangę, na której przypłynął tu z Kolumbii, obecnie na niej mieszka.
Myślę że go poniosło... 30 tys $ za tą wiosłówkę?


 

12 maja


Spędziliśmy miły wieczór z Davidem i Martą. Płyną dookoła świata, armator przygotował Mantrę Anie do tej wyprawy trochę biednie, ale mimo tego David i Marta będą mieć na pewno ciekawy rejs...
Przy okazji dowiedzieliśmy się że nasi nowi znajomi niedawno brali udział w rejsie na s/v Fazisi.(http://www.fazisi.us/)

Rejs miał trwać 12 dni, trwał 16, pieniądze na wyżywienie załogi magicznie zniknęły, więc jedzenie było dokładnie wyliczone, a przez ostatnie 4 dni rejsu jedzenia brakowało, w związku z tym atmosfera zrobiła się napięta...
Kromki chleba były racjonowane, jeśli z zupą - po jednej na głowę, bez zupy - po dwie...

Jacht Fazisi to była kiedyś niezła maszyna regatowa, ale cóż, dziś z pewnością nic już nie wygra. Jak to zwykle bywa ze starymi jachtami regatowymi, zabudowany jest w środku po spartańsku (do tego w Rosji...), więc żyć na nim wygodnie się nie da...
No i osprzęt, stary już i wychodzony, a armator nie ma widać środków na wymianę, więc jakaś wanta zamocowana jest do masztu szeklą, i cała reszta z pewnością wymaga generalnego remontu, ale remont takiego wielkiego jachtu to duże pieniądze...
Dawid opowiedział nam historie próby przymocowania podpory wału, który oderwał się od aluminiowego wspornika pod dnem.
Nie mieli sprzętu do nurkowania, a z luźno zwisającym wałem płynąć raczej trudno, więc wykombinowali system typu „dzwon” , to znaczy jeden załogant nałożył na głowę cooler (przenośna lodówka - termos), z rurką doprowadzającą powietrze, które pompował kolega z pokładu pompką do pontonu, następnie użyto ręcznej wiertarki, napędzała ona dwumetrowy pręt, do którego na drugim końcu zamocowane było wiertło z trzema małymi kawałkami z tegoż samego pręta, skręcone metalowymi opaskami i ściskające pomiędzy sobą wiertło. Jeden załogant kręcił wiertarką, a drugi, z cool-erem na głowie dociskał po omacku (odwrócony do góry dnem cooler, w którym trzymał głowę, zasłaniał mu widok...) drugi koniec pręta z wiertłem we właściwe miejsce... W międzyczasie zrobiło się ciemno i plan wywiercenia trzech dziur i zamocowania podpory wału padł, w tej sytuacji Fazisi popłyneli w kolejny etap rejsu z pląsającym pod dnem wałem napędowym...


10 maja


Do Amador przypłynął jacht pod polską banderą, jacht nazywa się Mantra Ania, i prowadzi go para sympatycznych młodych ludzi: David i Marta.
Młodzi żeglarze stali już dość długo po drugiej stronie kanału, w Colon, więc tu zostaną tylko parę dni – woła ich wielki Pacyfik...
Ależ te Mantry to łupinki i do tego wąskie... najmniejszy jacht na kotwicowisku.


7 maja


Przyleciała Sara, czyli porządkowanie jachtu stanęło w miejscu, spędzam czas z córką...
Tomek nadal robi pokład.


6 maja


Jacht wygląda jakby przeszedł nad nami huragan, ja w dalszym ciągu robie generalne porządki w różnych zakamarkach, pod kojami, Tomek dalej szlifuje pokład.
Pewne części jachtu są zupełnie zablokowane skrzyniami, worami z żaglami i częściami zapasowymi, które musiałam wyjąć z „dziur”, podomywać, naoliwić... etc.
Niemniej, wszystko jest w najlepszym porządku, aby praca sprawiała przyjemność trzeba ją szanować :) Wykonywać tylko kiedy się ma na nią ochotę:-)
Tylko że jutro przylatuje moja córka z Florydy, w związku z tym czy mi się chce, czy nie, muszę dziś odgruzować kabinę dla niej.
 


5 maja


Wacek ma dziewczynę:-)
Właściciel małej suczki o imieniu Gabi, zostawił swój jacht i psa, i popłynął na innym jachcie jako kapitan, zarobić parę groszy.
Opiekujemy się jego psem na zmianę z naszą sąsiadką z kotwicy.
W związku z tym Wacek ma towarzystwo i mało mu się kikut ogona nie ukręci, gdy zastępcza opiekunka Gabi wrzuca ją na nasz pokład, a Gabi popiskuje ze szczęścia i wylizuje mordę Wackowi. Miłość od pierwszego wejrzenia.
Suczka ma 8 lat i niedawno miała jakąś operacje, w konsekwencji nie może mieć już szczeniąt, Wackowi jednak zupełnie to nie przeszkadza i przy każdej wizycie Gabi, zaleca się do niej wytrwale...


KWIECIEŃ